Dziś rano Majka wskazała w stronę kuchni i powiedziała:
- Patrz, tam jest temp’n'ta!
- Tępa nuta?
- Zaczekaj. – Pochyliła główkę, zasłoniła oczka dłońmi. – Muszę pomyśleć.
- Tam jest temp’r'ra!
- Tępa rura?
- Nie. Zaczekaj. – Znowu pochyliła główkę w intensywnym zamyśleniu. Po chwili wskazała na piekarnik: – Temperatura!
Zupełnie jakbym oglądała siebie rozmawiającą z Anglikami … :)
Tylko o co jej chodziło z tym piekarnikiem?