Nie myślałam nigdy, że będę chwalić (i to na blogu) jajka niespodzianki….. nie lubię tego produktu, bo czekolady tam prawie nie ma, zabawki są słabe, a presja ze strony potomstwa duża i nieuzasadniona. Jednak dzisiaj Majka znalazła w środku fajnego bączka, który nie dość, że fajnie się kręci, to jeszcze lata (gdy się go podrzuci, oczywiście :) Pomijając więc moje zastrzeżenia ogólne (aspekt czekoladowo-wychowawczy), muszę stwierdzić, że zabawka jest udana. Maja przez pół dnia popisywała się przed wszystkimi domownikami i gośćmi.
- Ale Maja sztuczki umiesz robić! – z entuzjazjem chwaliła ciocia M.
- To po tacie!- odpowiadała Maja i podkręcała bączka po raz setny.
Oczywiście, że po tacie :)