Ratunku, mam dziecko!

Poczucie winy – moje drugie imię

Posted by Joanna w dniu Listopad 24, 2008

 Ludzkość wpada ze skrajności w skrajność. Nie tak dawno temu dzieci traktowane były jak powietrze – małe istotki, które nabierają praw dopiero kiedy osiągną pełnoletność. Do tego czasu miały skupiać się na tym, aby nie przeszkadzać. Znani z kultywowania tradycji Anglicy do dzisiaj preferują tak zwany „zimny chów”. Przy okazji demonizując dzieci, przypisując im wszelkie możliwe przestępstwa. 

Na szczęście Polacy poszli tropem kultury amerykańskiej, z całym jej zachwytem nad cudownym i kochanym maleństwem. Kobiece media zachłysnęły się tematem i na fali obecnego baby boom’u rozpisują na temat przygotowań do macierzyństwa/tacierzyństwa i kolejnych faz tegoż. Modnym jest bycie w ciąży, bycie mamą/tatą, wreszcie bycie rodzicem zachłyśniętym swoim maleństwem. Nie ma w tej modzie, w tym zachwycie miejsca na słabości, na zmęczenie, na własne potrzeby i pragnienia. Co więcej, media kreują obraz idealnej matki pracującej, prowadzącej dom, pociągającej żony i idealnej matki. Wszystko w tym samym czasie. I chodzi o jedną i tę samą osobę. Wszystko jest możliwe. Wszystko jest idealne. Dziecko jest cudowne. Jestem szczęśliwa.

Tylko skąd to poczucie winy?

Poczucie winy, kiedy pracująca matka zostawia swoje dziecko z babcią/opiekunką/w przedszkolu. Poczucie winy, kiedy wraca z pracy zbyt zmęczona, żeby bawić się z dzieckiem. Zbyt zmęczona, żeby porozmawiać z mężem. Zbyt zmęczona, żeby zająć się sobą. Przesadzam? Może trochę. Wiem jednak, że poczucie winy stało się ważnym elementem życia wielu mam. Zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych. Trafiłam ostatnio na stronę: momversation.com, gdzie blogujące mamy wypowiadały się na temat nieustannie towarzyszącego im poczucia winy (wątek rozpoczęty przez Dooce). Wiele z tego jest mi znane, sama przez to przeszłam. Wiem, że wiele moich polskich znajomych mam też. 

Na szczęście instynkt samozachowawczy nie pozwala nam się całkowicie poddać tej presji. Choć nie jest łatwo, bronimy się. Choćby mówiąc o problemie głośno. Albo tworząc Fora Wyrodnych Matek, jak to na gazecie.pl (brawo, dziewczyny!).  No i głosząc pochwałę zdrowego rozsądku :))

Kiedyś znajoma przekazała mi podstawową mądrość rodzicielską, której na początku nie zrozumiałam: Mama musi być szczęśliwa. Z czasem okazała się bardzo trafiona. Bez szczęśliwej mamy, nie będzie szczęśliwego dziecka, prawda?

Jedna odpowiedź to “Poczucie winy – moje drugie imię”

  1. Dagmara said

    :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: