Ratunku, mam dziecko!

Niedobra sroczka

Posted by Joanna w dniu Grudzień 8, 2008

Smutna sprawa. Sroczka zabrała Majce smoczek. Trzy tygodnie temu.

Sytuacja była podbramkowa. Z wiekiem (2.6) Majka  zaczęła traktować swojego smoczkowego przyjaciela bardzo emocjonalnie. Domagając się tej przyjemności nie tylko przed spaniem, ale także coraz częściej w ciągu dnia. Mówiła, że jest smutna i musi się uspokoić albo że właśnie idzie spać.  Dyskusja się zwykle przedłużała i nierzadko kończyła płaczem.

Postanowiłam działać. Smoczki zniknęły z domu.

Kiedy Maja zapytała o smoczek…. byłam przygotowana. Wzięłam ją na kolana i przytuliłam.

– Majusiu, niestety stało się coś niefajnego. Sroczka przyleciała i zabrała smoczek. Nie udało mi się jej złapać i sobie odleciała.

– Poleciała? – zapytała ze smutkiem i zdziwieniem Maja.

– Tak.

– Dlaczego?

– Nie wiem. Sroczki lubią fajne, kolorowe rzeczy i je sobie zabierają. Twój smoczek był bardzo ładny, więc pewnie go sobie zabrała do gniazdka.

– Dlaczego?

– Sroczki lubią fajne rzeczy, a twój smoczek był fajny.

– A gdzie jest gniazdko? Może go od niej zabierzemy?

– Nie wiem gdzie jest gniazdko, kochanie. Myślę, że już go nie znajdziemy.

– Dlaczego?

….

Po kilku kolejnych ‚dlaczego’, którym towarzyszyła smutna buźka, a które ja opatrzyłam opowieściami o sroczce i jej upodobaniach, Majka zajęła się innymi sprawami.

Kiedy  z pracy wrócił mój mąż, Maja przywitała go opowieścią: – Sroczka zabrała mi smoczek, wiesz? Ale numer!

Niestety, wieczorem temat powrócił. Brak ulubionego smoczka-koiciela był na tyle dotkliwy, że Majka lamentowała przez następnych kilka dni. Co ciekawe, nie wspominała, że go jej brakuje, nie żądała zwrotu, po prostu płakała, uspokajała się i zasypiała. Po tygodniu minęło.

Nie wiem, czy był to najlepszy sposób na rozstanie ze smokiem. Miałam opory przed tak podstępnym rozwiązaniem problemu, ale uznałam, że strata różnych rzeczy, na których nam zależy jest częścią życia. Moim zadaniem powinno być wspieranie w tej trudnej chwili.

Odpowiedzi: 2 to “Niedobra sroczka”

  1. incoguto said

    Bycie rodzicem jest jak sztuka walki. Mistrzowskie umiejętności i artystyczna improwizacja.
    Ja się podzielę sztuczką „Zjesz tę zupkę w 2 minuty”

    Zbliża sie pora obiadu…
    „Szybko, szybko zaraz będziemy wspinać się na szafę / rozchlapywać kałuże / skakać po tatusiu” – wybieramy coś aktualnie odpowiednio ekscytującego, a co i tak planowaliśmy robić z maluchem.
    „Ojoj, to będzie super fajne, super fajne. ale potrzeba dużo siły żeby tak … /…/…” – maluch już się cieszy i czeka, a my budujemy napięcie i podajemy mu rozwiązanie dosłownie i w przenośni „na tacy”
    „No to żeby mieć siłę na … /…/… szybciutko zjedz tę pyszną zupkę / brukselkę / kanapeczkę”

    Wiem, że to tani chwyt, ale maluchy maja swoje sztuczki wiec i ja dylematy moralne zostawiam na boku ;-)

  2. ratunkumamdziecko said

    dzieki za podzielenie sie know-how :) przyda sie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: